Autor:
• Tuesday, January 24th, 2012

Czyli Demi i Batiar w akcji :)

Stowarzyszenie Zwierzęta Ludziom od początku tego roku szkolnego prowadzi program edukacyjny “Uwaga! Dobry Pies”. Program skierowany jest do dzieci w wieku 6-9 lat, czyli uczniów szkół podstawowych oraz zerówkowych przedszkolaków. Do bezpłatnego udziału w programie zaproszone są placówki z terenu Mazowsza.

Kilka słów o programie ze strony www.uwagadobrypies.pl :

Zasadniczym celem programu „Uwaga! Dobry Pies” jest ochrona dzieci przed pogryzieniem przez psy. Pragniemy uchronić najmłodszych przed niebezpieczeństwem, które w większości przypadków mimowolnie prowokują. By osiągnięcie naszego celu było możliwe, konieczne jest zrealizowanie kilku pomniejszych celów, które rozbiliśmy na bloki tematyczne.

Pogryzieniom oraz innym urazom można najczęściej zapobiec wykorzystując wiedzę na temat zachowań psów oraz przestrzegając podstawowych zasad bezpieczeństwa. Blok tematyczny „bezpieczeństwo” programu „Uwaga! Dobry Pies” ma służyć wpojeniu tych zasad, zaś blok „opieka” – uzupełniać najważniejsze luki w wiedzy na temat prawidłowego obchodzenia się z psami, co w dłuższej perspektywie również przekłada się na bezpieczeństwo. Poniżej podajemy uzasadnienia dla poszczególnych celów, które mają być zrealizowane w ramach programu:

BEZPIECZEŃSTWO
Cel 1: Podniesienie poziomu wiedzy na temat bezpiecznych zachowań wobec psów i zmniejszenie ryzyka pogryzień.

Prawidłowe zachowanie w obecności własnego bądź cudzego (biegającego luzem, przywiązanego na smyczy, prowadzonego przez właściciela itd.) psa, pozwala uniknąć wywołania u zwierzęcia dyskomfortu, który może prowadzić do sytuacji niebezpiecznych w danym momencie lub w przyszłości (ponieważ doświadczenia psa wpływają na jego późniejsze zachowania).

OPIEKA
Cel 2: Podniesienie poziomu wiedzy na temat podstawowych potrzeb psa i obowiązków wynikających z bycia odpowiedzialnym właścicielem oraz poprawa warunków życia zwierząt domowych.

Pies, który ma zaspokojone podstawowe potrzeby (fizjologiczne, w tym: sen, pokarm, ruch oraz bezpieczeństwa i przynależności do grupy), czuje się komfortowo, w następstwie czego ma pozytywny stosunek do swojego właściciela oraz do całego otoczenia. To frustracja często powoduje u zwierzęcia lęk i agresję, których chcemy w społeczeństwie uniknąć dla dobra ludzi i samych zwierząt.

Życie w mieście, czyli w warunkach ekspozycji na ogromną liczbę rozmaitych bodźców, sprawia, że do potrzeb psa należy dodać potrzebę przyzwyczajenia się do tak trudnego środowiska. Potrzebę tę można zaspokoić dzięki właściwej socjalizacji i wychowaniu zwierzęcia. Wypracowane w ten sposób zaufanie psa do przewodnika, innych osób i zwierząt, to kolejny czynnik wpływający na spokojne i przewidywalne zachowanie zwierzęcia, a więc pośrednio na bezpieczeństwo.

Od innych nasz program różni się kilkoma aspektami:

1. Jest nieodpłatny dla szkół  i przedskozli – zależy nam, aby objąć działaniem jak największą liczbę dzieci, dlatego staramy się pozyskiwać fundusze z różnych źrodeł: od sponsorów i z dotacji publicznych

2. Kładziemy nacisk nie na to, jak się zachować w sytuacji zagrożenia (osławiony “żółwik”), ale co robić, żeby do ataku psa nie doszło – jakich zachowań unikać i jak prawidłowo zachować się w wielu codziennych, a stresujących dla psa sytuacjach.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o programie – zapraszam na stronę : http://uwagadobrypies.pl . Można z niej pobrać edukacyjne kolorowanki dla dzieci i omówić z nimi ważne sytuacje w domu – polecam! :)

Kategoria: Dogoterapia  | Skomentuj
Autor:
• Thursday, October 13th, 2011

No tak, lato się skończyło, wraz z nim skończył się wolny czas :) Przed nami dużo pracy, mniej czasu na Internet. Mimo to, udało się wygospodarować chwile na spotkanie ze znajomymi, którzy przyjechali do nas ze swoimi kotami. O owych kotach już conieco wspominałam w innych wpisach – są to dwa ManeCoony o imponujących ogonach i baaardzo fajnej psychice :)

Oto, jak sobie towarzystwo dzielnie radziło podczas odwiedzin:

To oczywiście zdjęcie ustawiane, jednak zwierzaki dogadują się całkiem nieźle :) Zwłaszcza koty urządzały po domu dzikie gonitwy i myślę, że jak by to nagrać, to mielibyśmy w efekcie filmik w stylu “driftujących kotów”.  Oprócz gonitw, “mały” (cztreromiesięczny, ale juz sporo większy od Jafki) Odyn znalazł sobie całkiem interaktywną zabawkę.. ku ubolewaniu Demiaka:

i na koniec jeszcze portrety naszych gości:

Odyn

Loki

Kategoria: Dziennik  | Skomentuj
Autor:
• Monday, September 12th, 2011

W weekend pożegnaliśmy lato na pikniku w Pruszkowie. Stowarzyszenie, podobnie jak w zeszłym roku, miało okazję zaprezentować tam swoją działalność oraz umiejętności naszych psów. Oczywiście Batiara i Demi nie mogło zabraknąć, zwłaszcza, że atmosfera bardzo przyjemna, pogodna cudna a i miejsce urokliwe.

Jestem bardzo dumna z Batiara, który dzielnie pracował w na prawdę dużych rozproszeniach – przy obcych psach węszących tuż koło sceny, gromadzie dzieci wykrzykujących komendy i piknikowych przekąskach. Raz tylko udał się sprawdzić, czy Pan od nagłośnienia nie podzieli się swoim prowiantem :) Poza tym pracował w dużym skupieniu.  Demi natomiast jeszcze dość łatwo się rozprasza – jak pojawia się w otoczeniu coś owego (np pies) to musi go obejrzeć – chociaż rzucić okiem – a dopiero potem wraca do pracy. Na szczęście skupia się równie łatwo jak rozprasza, niemniej jednak rozproszenia działają swoje. No chyba, że w grę wchodzi frisbee, to wtedy mogłaby nie zauważyć trzęsienia ziemi.

Poniżej kilka zdjęć z pikniku:

Zapraszam też na Facebookową stronę Stowarzyszenia! Gdzie będą pojawiać się aktualne zdjęcia i informacje z naszej działalności :)

Kategoria: Dogoterapia, Dziennik  | Skomentuj
Autor:
• Thursday, September 01st, 2011

Kto nie ma beagla, ten nie wie, jak bardzo skomplikowanym i długotrwałym procesem może być ułożenie się do snu. Prawdziwy beagle, zanim się położy, starannie sprawdzi, czy posłanie jest odpowiednio pościelone, czy pościel pasuje i czy na pewno będzie wygodnie. A najważniejsze – to znaleźć przykrycie, bo bez tego przecież ani rusz :)

Poniżej Batiar układający się na fotelu:

Kategoria: Dziennik  | 1 komentarz
Autor:
• Thursday, September 01st, 2011

Wróciliśmy z bajecznie pięknych mazur i teraz czas rzucić się w wir pracy.

Przygotować firmę na nowy rok szkolny, uporządkować sprawy w Stowarzyszeniu – wakacyjny okres zawsze jest leniwy i niemal pozbawiony działań, za to wrzesień… o tak, wrzesień to prawdziwe wyzwanie ustalania kalendarzy zajeć, planów szkoleń, kursów, etc.

Psy po wakacjach też muszą wrócić do starego rytmu – piątkowych stowarzyszeniowych treningów i codziennej domowej pracy :) Choć mam wrażenie, że im to akurat na rękę. Muszę się też wziąć za linię Batiara, który tydzień naszego urlopu spędził u mojej przyjaciółki i jej męża. Efekt jest taki, że zeżarł im wszystkie ciasteczka, jakie mieli w domu (“kto by się spodziewał, że sam otworzy sobie metalową puszkę? ” albo “nie mówiłaś, że potrafi otwierać szuflady”…). Oprócz jedzenia, które sam sobie zdobył, Batiar dostawał też pełne posiłki dwa razy dziennie :)

Demi tymczasem wraca do formy po dzieciach. Ma piękną sylwetkę modelki, co prawda trochę wyłysiała, ale wygląda cudnie. Na Mazurach bawiła się chyba nie gorzej od nas, podziwiając widoki, opalajac się na słońcu i skacząc do wody za piłeczką. Kilka zdjęć z naszego wypadu:

Takie mieliśmy widoki…

Demi urlopowo:

 

Kategoria: Dziennik  | Skomentuj
Autor:
• Friday, August 19th, 2011

U nas sporo zmian :)

Przede wszystkim, najbardziej odczuwalną zmianą jest to, że Bosman pojechał do swojego nowego domku. Mieszka w Piasecznie pod Warszawą, w domu z ogrodem i ma dwójkę dzieci na wychowaniu. Całą rodziną chodzą na psie przedszkole i poznają się wzajemnie. Mam nadzieję, że za czas jakiś dostanę zdjęcia, albo inne informacje, co i jak dalej z Bosmanem.Tymczasem jedno z ostatnich jego zdjęć u nas, na leśnym wypadzie z ciocią Lolą:

Z pozostałych dzieci jeszcze Bezan i Bajdewind szukają domków. Obecnie mieszkają w hodowli Baritus, razem z wujkiem Frankiem i ciociami Daszką i Kri.  Dzieciarnia, która rozjechała się już po domkach jakiś czas temu, nieźle tam dokazuje i generalnie na nudę nie narzeka. Zbieram zdjęcia i filmiki, za jakiś czas (pewnie po powrocie z urlopu) pojawi się post o nich właśnie.

My tymczasem, odchowawszy dzieci, wybraliśmy się na małe wakacje, odwiedzić znajomych w Białymstoku. Znajomi mają kota-mordercę Maine Coona, któremu ostatnio dokupili drugiego kolegę mordercę. Tak wyglądają chłopaki razem:

Spotkać takich dwóch w ciemej uliczce to trochę strach…. Na poniższym zdjeciu widać, że Demi ma podobne zdanie na tem temat:

Mimo to dzielnie dała się namówić na pozowanie.

A my dziś zbieramy się na wyczekany urlop – jedziemy na Mazury popływać pod żaglami. Jedzie z nami Demiak, Batiar zaś zostaje w Warszawie u mojej przyjaciółki z liceum. Mam pewne obawy, czy oni na pewno rozumieją, co oznacza “wszystko zjadający beagle”. No ale cóż, okażę się, najwyżej będą to jedne z najbardziej udanych Batiarowych wakacji, po których czeka go dieta….Zobaczymy po powrocie. Tymczasem trzeba wracać do pakowania i ogólnego przedwyjazdowego urwania głowy :)

 

 

 

Autor:
• Sunday, August 07th, 2011

Mówi się, że u szczeniaków okres lękowy zaczyna się z dnia na dzień i trzeba uważać, żeby nie zestresować szczeniaka w tym czasie, bo może to mieć wpływ na jego psychikę w późniejszym okresie. U małej Demi nie zaobserwowałam takiego nagłego przejścia, u małego Batiara… nie pamiętam, żeby w ogóle miał okres lękowy ;)

Natomiast Bosman jest książkowym przykładem, jak  okres lękowy może się włączyć. I to nie z dnia na dzień, z godziny na godzinę…. W piątekś, mając 10 tygodni i 1 dzień, o godzinie 17:30 Bosman uznał, że czas na lęk przed świtem właśnie nadszedł. Byłam z nim na spacerze ok 16, wszystko było ok. O 17:30 przyszedł Andrzej, więc poprosiła, żeby poszedł wysikać szczeniaka. Wrócili i Andrzej stwierdził, że Bosman boi się załatwić na dworze, bo świat jest straszny. Niespecjalnie się tym przejęłam, uznając, że widocznie taki miał humor. Wyszłam z nim godzinę później i jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłam, ze pies na prawdę boi się świata. Na widok człowieka chował się za moje nogi. Brama automatyczna na osiedle, przy której bawił się wielokrotnie, nagle stała się przerażającym potworem. Szczenie psów w oddali przyprawiało go o zawał. Załatwianie się w takich warunkach na prawdę nie było możliwe.

Dziś ( w niedzielę) jest nieco lepiej. Świat już nie taki straszny, do ludzi znów należy się cieszyć, brama została dokładnie obejrzana i chyba unieszkodliwiona. Bosman na nowo uczy się świata i zdobywa doświadczenia, a ja staram się, żeby były one jak najbardziej pozytywne.

 

Kategoria: Dziennik  | Skomentuj
Autor:
• Thursday, August 04th, 2011

Tak Demi odreagowuje obowiązki macierzyństwa :) Szczeniak wstąpił w nią na nowo, i ma duuużo energii do zabaw i głupot:

 

Bosman, po tych zabawach, wyglądał tak:

Demi w ogóle ostatnio szuka sposobności do zabaw przeróżnych. Ponieważ niedawno nas zalało, nie tylko ulice, ale też piwnicę w bloku, przed blokiem mamy teraz wystawione sterty zalanych rzeczy, które gmina ma niebawem odebrać. Demi odkryła, że to całkiem nie najgorszy sklep z zabawkami ;) Oto jej najnowsze znalezisko:

 

Kategoria: Filmiki, Galeria  | Skomentuj
Autor:
• Sunday, July 31st, 2011

Byliśmy dziś z Bosmanem w psim przedszkolu. Przyda mu się taka wycieczka, bo na co dzień raczej ma mało kontaktu z psami, poza moimi dwoma. Na przedszkolu spotkaliśmy Bosmanowych braci – strasznie urośli, odkąd ich ostatnio widziałam :) Oczywiście są tego samego wzrostu co Bosman, ale   po nim jakoś tak nie widać, że rośnie…

Oprócz braci, spotkaliśmy też szczeniaczki doga niemieckiego, rottweilera i labradora – początkowo Bosman podchodził do nich dość nieufnie, ale po chwili uznał, że w sumie fajni psi koledzy.

Zdjęć mało, bo pogoda nam nie dopisała, padało i w ogóle było strasznie. o. Bosman wrócił do domu brudny jak nieboskie stworzenie, ale za to jak poszedł spać, to nie było go kilka ładnych godzin :)

Autor:
• Wednesday, July 27th, 2011

Wczoraj było o mądrym Bosmanie, to dziś nieco inaczej – w końcu równowaga musi być. Oto dzisiejsze dzieło drania:

Książka, która padła ofiarą ząbków Bosmana nosi tytuł “Żeglowanie w warunkach sztormowych”. Czyżby Pan Bosman doczytał się tak jakiejś karygodnej bzdury?

Przypominam, że on nadal szuka domu…

a poza tym zalewa nas trochę przez te deszcze… :

Kategoria: Dziennik  | Skomentuj