• Tuesday, August 10th, 2010
Długo się nie mogłam zebrać do tej notki. Także dlatego, że od razu po obozie wpadli do nas znajomi (z klikerowym main-coonem Lokim) i przez tydzień właściwie nie zbliżałam się do komputera.
Jeziorki po raz kolejny okazały się miejscem magicznym, energetycznym i wspaniałym. Atmosfera obozu, urok miejsca, pogoda.. wszystko to sprawiało, że miałam ochotę zostać tam na dłużej, zatopić się w tym miejscu. Zapomina się o codziennych stresach i trudnościach, po prostu magia. Obóz, tak jak i w ubiegłym roku, był cudny. Serdeczne dzięki dla organizatorów – Marysi i Olgi – oraz klubów Artefakt i Extreme Dog za tak wspaniałą organizację.
Tak jak w ubiegłym roku, i tym razem wróciłam pełna zapału do nadrabiania naszych agilitowych zaległości. Dostałam też od Nigela plan pracy do realizacji w domu, więc sporo konkretnej pracy przed nami. W tym roku biegałam głownie z Demi, ponieważ na torze w dalszym ciągu stanowi ona dla mnie wyzwanie, jeśli chodzi o sterowność. Całkiem inna bajka niż z beaglem. Ale, dzieki Nigelowi i obozowym treningom idzie nam o niebo lepiej, niż przed obozem. Teraz priorytetami do wypracowania są:
1. Strefy strefy strefy! Zatrzymywane. O zbieganych (jak już pisałam) zapominamy i wypieramy ich istnienie.
2. Powiązana ze strefami samokontrola zabawkowa – na widok ulubionej piłki nie koniecznie trzeba ruszać do szaleńczego biegu naprzód…
3. Slalom. To co mamy, podobno mamy nie najgorzej, ale pozostało jeszcze zwężenie tunelu do postaci slalomy
4. Komendy na prawo- i lewo- skrętność
5. Więcej pracy z psem po prawej stronie/przy prawej ręce. Demi ma tendencje do ustawiania się po lewej (efekt ćwiczenia posłuszeństwa oraz nagradzania psa(bezwiednie) za lewą stronę)
Jednym słowem, mamy do wypracowania WSZYSTKO
Ale przynajmniej wiemy co i jak, więc zabieramy się do pracy. Szkoda, że treningi mamy 2x w tygodniu…
I – w ramach zapowiedzi – jedna poobozowa fotka autorstwa Marysi. Niebawem mam nadzieję wrzucić więcej, w tym piękną sesję zdjęciową Demi autorstwa Katki.
